Wróciłam do domu razem z rodzicami, Niall nie mógł mnie odprowadzić. Od razu poszłam do łóżka. Mama przyniosła mi herbatę i tak sobie leżałam. Bardzo dużo myślałam o moim życiu ... o Niallu, o przeprowadzce do Holmes Chapel. Kompletnie nie wiedziałam co będzie dalej. Rodzice byli już na walizkach na dniach mieliśmy się przeprowadzić.
Tak mijały moje kolejne dni. Taty coraz dłużej nie było w domu bo zawoził meble do nowego mieszkania.
W końcu po 4 dniach leżenia nadeszły jakieś konkretne wiadomość. Nie były to dla mnie fajne informacje.
Pierwsza z nich to taka, że jeszcze tego samego dnia wyprowadzamy się do Holmes Chapel. Czekała nas bardzo długa droga. Kolejna informacja zwaliła mnie z nóg. Chłopaki zaczynają trasę koncertową. Oznacza to, że zobaczę Nialla i resztę chłopców dopiero za 4 miesiące gdy będą mieli 2 dni przerwy. Myślałam, że umrę z tęsknoty. Trasa rozpoczynała się w dzień przeprowadzki. Najgorsze było to, że nie mogłam pożegnać się z Niallem bo rodzice zakazali.
Około godziny 14 byliśmy gotowi do drogi. Ja miałam powoli przejść do samochodu i nawet w nim leżeć. Boże, ciągle tylko leżeć. Fakt niby straciłam dziecko i nie jest mi to obojętne bo w końcu trochę się przywiązałam ale to przesada żebym ciągle leżała. Nie czułam się świetnie, ale też nie fatalnie i mogłam iść o własnych siłach. Rodzice kazali mi zaczekać pod samochodem, a oni pójdą po coś tam ze strychu. Wykorzystując ten moment postanowiłam zwiać pod dom chłopaków z 1d i się pożegnać. Serce waliło mi jak młot bo bałam się, że zostanę przyłapana ale w końcu raz się żyje. Zaczęłam podążać na przystanek autobusowy. Akurat miałam szczęście bo na autobus czekałam tylko ok. minutę.
W trakcie drogi do chłopców całkiem odechciało mi się przeprowadzki - nigdy jej nie chciałam ale tym razem byłam pewna, że tego nie przeżyję. Myślałam nad tym aby zabrać się z chłopcami ale moje dwie połówki charakteru mówiły co innego. Połówka stanowczej i upartej dziewczyny mówiła ' Idź, idź. Spędzisz dużo czasu ze swoim ukochanym. Rodzice w końcu zrozumieją, że to prawdziwa miłość! ' , a połówka nieśmiałej i grzecznej dziewczynki głosi : ' nie rób tego rodzicom załamią się' . Wybrałam wersję pierwszą bo jednak trochę się bałam.
Gdy dotarłam pod dom chłopców stał tam już ich Tour Bus. Było w okół niego pusto. Na szczęście z wnętrza wyszedł Louis który był chyba zaaferowany pakowaniem się bo mnie nie zauważył.
-Hej Louis - powiedziałam nie śmiało.
-Siemka Addie - odpowiedział zwyczajnie Lou. - zaraz, zaraz ... co ty tu robisz?! - wykrzyknął po chwili.
-Em.. no w sumie to się zaraz wyprowadzam do Holmes Chapel i chcę się pożegnać, w szczególności z Niallem - odparłam.
-Ah.. no tak coś tam kiedyś mówiłaś o tym mieście ale nie wiedziałem, że dziś.. - powiedział smutno pasiasty.
Donośnym krzykiem zawołał Nialla. Mój ukochany wyszedł. Włosy miał nieco roztrzepane i nie równo zapięte guziki w swetrze. Podbiegłam do niego z uśmiechem.
- Oj, panie Horan... grzebień pan widział? - zapytałam ze śmiechem gładząc jego czuprynę i zapinając przy okazji guziki równo.
-Po co przyszłaś? - zapytał oschle.
-Jak po co? Pożegnać się z tobą. Ja też wyjeżdżam tyle, że na stałe do Holmes Chapel - odpowiedziałam nieco zdziwiona.
-Aha fajnie, że cokolwiek mi mówisz. Myślałem, że na poważnie traktujesz nasz związek - powiedział poirytowany.
Myślałam, że wybuchnę ze złości. O co mu chodziło? Zawsze coś musiałam schrzanić.
- Ja nie mogłam zadzwonić ... - powiedziałam ze łzami.
- Taak? To co byś dla mnie zrobiła żeby mi udowodnić, że to uczucie jest prawdziwe ? - zapytał Niall.
Żaden pomysł udowodnienia miłości nie przychodził mi do głowy. Serce zaczęło mi mocno bić z obawy, że stracę Nialla na zawszę. Nagle, zupełnie mi odbiło i krzyknęłam:
- Pojadę z wami, z dobą w trasę. Będę cię wspierać i chłopców też. Ja bym nie wytrzymała z tęsknoty.
Wypowiadając to zdanie pocałowałam go. Nagle kierowca Tour Busa kazał wchodzić do środka.
Niall popatrzył na mnie i wsiadł z resztą chłopaków a ja wparowałam za nimi. Ruszyliśmy.
-Addie! Co ty robisz? - powiedział Horan.
- Jak co? Kocham cię i jadę bo nie wytrzymam z tęsknoty - odparłam zwyczajnym tonem.
Chłopcy w tym Nialler ze zdziwieniem się na mnie patrzyli ale w końcu uśmiechnęli się.
-No dobra, możesz zostać! Zgadzacie się chłopaki!- powiedział Niall z uśmiechem.
-Tak, tak, tak! - wykrzyczeli chórem chłopcy.
---------------------------------------------------------------
OTO KOLEJNY ROZDZIAŁ. MYŚLĘ, ŻE PRZYPADŁ WAM DO GUSTU. CZEKAJCIE NA NASTĘPNY ;)
Boski rozdział !<3 Czekam na nexta :)
OdpowiedzUsuń