piątek, 31 sierpnia 2012

Rozdział V

       Razem z Zaynem wróciliśmy do reszty chłopaków. Nie powiem ... byłam bardzo szczęśliwa. Chociaż nie wiedziałam co powiedzą chłopcy. Na szczęście informacje o tym że jesteśmy parą przyjęli z entuzjazmem. 
- Wiesz Addie... co ty na to żebyśmy poszli na randkę SAMI ? - zapytał Zayn podkreślając słowo Sami bo wiedział że chłopcy będą chcieli iść z nami - Sorry chłopaki ale.. to nasza pierwsza randka  więc wiecie .. - wytłumaczył się  Zayn. 
- Spoko. Nie gniewamy się. I tak mieliśmy sobie zrobić dziś maratonik filmowy - powiedział Liam.
- No właśnie ale jeszcze musimy się zaopatrzyć w czipsy, bułki do hot-dogów, popcorn ... i oczywiście marchewki! - powiedział radośnie Louis.
- Także ... my idziemy. Miłej randki zakochańce - dodał Harry. 
    Widziałam jak Zayn z zazdrością patrzy na chłopców. Chyba to jego pierwszy opuszczony maraton. Nie chciałam mu  się narzucać więc powiedziałam:
- Jeśli chcesz możesz iść z nimi a my spotkamy się jutro.
- Nie no coś ty. Mówi się trudno. To co idziemy? - powiedział Zayn.  
 Poszliśmy do kawiarenki. Oczywiście po drodze zaczepiło nas kilku paparazzich których zignorowaliśmy. W kawiarence było całkiem sympatycznie. Zayn zamówił nam jakieś ciasto z bitą śmietaną i owocami ( było pyszne) i cappuccino. Było na prawdę cudownie. Przesiedzieliśmy tam dwie godziny. Super nam się gadało.Potem poszliśmy na spacer po pięknym parku i zjedliśmy różowe waty cukrowe. 
- Słuchaj Addie, może dasz się na mówić na małą  imprezkę u nas w domu?- zapytał mój CHŁOPAK. 
 Zgodziłam się bo w końcu też coś mi się od życia należy. Poszliśmy do domu chłopców. Okazało się, że przygotowywali się oni już do imprezki. Na początku zjedliśmy hot-dogi. Potem Niall sypał nas żelkami. Nagle Louis wlazł z ośmioma zgrzewkami piwa.
- Jak szaleć to szaleć!- powiedział. 
Bez namysłu sięgnęłam po piwko tak jak i chłopcy.Całą noc tańczyliśmy i opowiadaliśmy sobie róże śmieszne historie. Potem graliśmy w butelkę i wypadło na Zayna który miał za zadanie całować się ze mną 5 minut. Wow - to było super. Na imprezce wypiłam 6 sporych butelek piwa i  4 dosyć spore drinki , także po 2 w nocy urwał mi się film.
Obudziłam się o 12 w południe leżąc na wielkim łożu po środku Zayna i Louisa, a .... w naszych nogach drzemał Hazza. 
- Jak się spało?- powiedział nagle zaspanym głosem Louis.
- Nie wiem ... strasznie boli mnie głowa ... -  odpowiedziałam.
- Haha! Nie dziwie się ... wypiłaś z 8 piw .. i kilka drinków ... 
- A  my coś .. tego ? Bo widzę że śpimy wszyscy na jednym łóżku...
- Ee... nie .. po prostu jak padliśmy tak padliśmy. Niall i Liam spali na ziemi koło łóżka. 
- A coś dziwnego robiłam? - zapytałam zaniepokojona.
- Eemm... nic takiego. Tylko wlazłaś na dach i się darłaś " Jestem cholernie zakochaaanaa " , wytatuowałaś sobie na łopatce imię " Zayn " , zbiłaś razem z Liamem i Niallem kilka wazonów, waliłaś przekleństwami na prawo i lewo .... aha i ...  zamknęłaś się z Zaynem w pokoju na pół godziny ... - wy trajkotał Louis.
- O Boże! To nie możliwe! - wykrzyknęłam.
To było straszne. Ja nic nie pamiętałam. Nagle przypomniało mi się że nie wróciłam na noc do domu. Mama mnie zabije. Nie miałam ciuchów bo poplamiłam je piwem, sokami i różnym tłuszczem. Musiałam podwędzić spodnie Harrego i koszulę Zayna. Powiedziałam tyko Louisowi żeby przekazał Zaynowi gdy się obudzi że prawdopodobnie nie będę mogła wychodzić z domu z powodu szlabanu. 
  Kilka kroków od Willi chłopców był przystanek autobusowy. Pojechałam do domu na gapę. Strasznie się bałam reakcji mamy. Gdy wróciłam do domu zastałam mamę na kanapie leżącą w stosie chusteczek.
Już miała mnie przytulić ale gdy zobaczyła że jedzie ode mnie alkoholem i jestem tak ubrana od razu wrzasnęła:
- Ty gówniaro. Gdzieś ty była. Wiesz jak się denerwowałam. Ojciec cię jeszcze szuka. Gdzieś ty się szlajała? Jak ty wyglądasz? Przespałaś się z kimś? Ty debilko! Piłaś. Ty masz zaledwie 17 lat! 
Już miałam się wytłumaczyć ale wpadł tato i gdy mnie zobaczył wydarł się jak mama tylko że dodał jeszcze:
- (...) Myślałem że jesteś rozsądna. Ale jednak nie. Nie masz co tu robić. Spieprzaj mi z domu do tego chłoptasia co sobie jego imię wytatuowałaś.
Myślałam że tato żartuje ale jednak nie. Spakował mi rzeczy do dwóch walizek i kazał się wynosić. Wyszłam cała  zapłakana. Gdzie miałam iść? Nie miałam odwagi wprowadzić się do chłopaków. Nie było mnie stać na hotel bo nawet nie miałam pieniędzy.



_____________________________________________________________________

TO 5 ROZDZIAŁ. PRZEPRASZAM ŻE NIE PISAŁAM TAK DŁUGO ALE NIE MIAŁAM CZASU, BO BYŁA U MNIE KUZYNKA. TERAZ BĘDĘ JUŻ REGULARNIE PISAĆ ROZDZIAŁY NO CHYBA, ŻE  NIE WYROBIĘ Z ZADANIAMI DOMOWYMI ... ITP. ALE BĘDĘ STARAŁA SIĘ ZAWSZE COŚ DODAWAĆ.

wtorek, 14 sierpnia 2012

Rozdział IV

     Nareszcie ranek, czyli dzień spotkania z chłopakami. Nie mogłam się doczekać. Wstałam zjadłam śniadanie i ubrałam się.
- Gdzie ci się tak dziś śpieszy ? - zapytała mnie w pewnym momencie mama. 
- Aaa... umówiłam się z kolegami ... - odpowiedziałam.
- Z kolegami? Nigdy nie zadawałaś się z chłopcami - powiedziała zdziwionym głosem mama.- Muszę powiedzieć ci coś naprawdę bardzo ważnego ... - zaczęła mama.
Ja nie mogłam jej wysłuchać bo zorientowałam się że już 10.15 a ja umówiłam się z chłopcami o 10.05 w parku. Szybko wybiegłam z domu. 
- O... pani spóźnialska - powiedział na powitanie Harry.
-Słuchajcie ... dzisiaj mi się strasznie nudzi co robimy?-zapytał Zayn.
- No jak to co? Mamy tu śliczną dziewczynę a ty się nudzisz? Nie czaje - krzyknął Louis.
- A może się zakochałeś? Taak na pewno! Zakochałeś się w Addie. Ha ha ha ha - zaczął krzyczeć Zayn.
- A może to ty się zakochałeś. Widać jak na nią patrzysz. Nie wpieraj mi że ja się zakochałem! No powiedz wszystkim o swoim sekreciku ... - awanturował się Lou.
- Ale o czym ma powiedzieć?- zapytałam trochę speszona.
- Nie no ludzie spokój! Nie kłóćcie się- powiedział spokojnie Liam.  
- Ok. Ale Zayn ma powiedzieć! Albo ja to za ciebie zrobię idioto -  rzekł nerwowo Louis. 
- Nie wytrzymam tego! Dajcie mi spokój!- krzyknął Zayn i pobiegł gdzieś.
Nie wiedziałam o co chodziło Louisowi. Nigdy nie wiedziałam że One Direction się kłóci. To był dla mnie szok.
- i co? zadowoleni?- zapytałam z krzykiem i pobiegłam w kierunku Zayna.
Wreszcie znalazłam go na pewnym mrocznym podwórku. Zapytałam co się stało ale on milczał. Nie chciał nic mówić.
- Zayn. Proszę powiedz mi - nalegałam.
- Nie bo  zareagujesz tak samo. Tak jak ten debil Louis - odezwał się nagle Zayn. 
- Nigdy nie wiedziałam ze wy się kłócicie - powiedziałam ze smutkiem.
Nastała cisza. Siedzieliśmy tak i patrzyliśmy się na ziemię. 
- Przespałem sie z nie znajomą laską gdy byłem pijany. Teraz nie wiadomo czy nie jest w ciąży. Zadowolona? - wy trajkotał Zayn .
Już miał wstać ale ja złapałam go za rękę. Co prawda byłam w szoku ale każdemu kto się spije może się coś takiego zdarzyć. Powiedziałam mu to.
- Więc nie uważasz że jestem zbokiem? - zapytał Zayn.
- Kim? Hahaha no coś ty!- odparłam ze śmiechem. 
Nagle w naszą stronę zaczęli iść jacyś napakowani kolesie. Przestraszyłam się i powiedziałam do Zayna żebyśmy zwiewali. 
-Ej ty Malik! Stój chyba że chcesz zaraz nie mieć nogi - krzyknął jeden z nich.
- Zaczekaj Addie. Zaraz to załatwię- powiedział Zayn.
Podszedł do kolesi i przywalił im w nochal z pięści. Niestety zza muru  wyszło jeszcze 3 kolesi. " dobra wiejemy Addie" krzyknął Zayn.  Biegliśmy i biegliśmy. Nie mogliśmy ich zgubić. W końcu wskoczyliśmy do autobusu. Kolesie nie zdążyli wsiąść i odpuścili gonitwę. 
- Kto to ? - zapytałam ze strachem.
- To jakaś mafia za pewne. Na razie nie mamy się już czego bać. - uspokoił mnie Zayn. 
Nagle w autobusie w tym wielkim tłoku złapaliśmy się za ręce.  Szybko spojrzeliśmy na siebie z uśmiechem i tak patrzyliśmy i patrzyliśmy gdy nagle Zayn ... mnie pocałował. Od razu zaczęto robić zdjęcia bo w autobusie było dwóch paparazzich. 
- Wiesz Addie ... to zabrzmi głupio ale zakochałem się w tobie - szepnął Zayn. 
- Ja w tobie też.





________________________________________________________________________

NARESZCIE UDAŁO MI SIĘ NAPISAĆ TEN 4 ROZDZIAŁ. WRÓCIŁAM JUŻ Z KOLONI WIEC BĘDĘ PISAĆ RACZEJ NA BIEŻĄCO. 5 ROZDZIAŁU SPODZIEWAJCIE SIĘ JUTRO. I JESZCZE JEDNA PROŚBA. KOMENTUJCIE!!!!!!!!!!!!!!! NA RAZIE NIE MA ŻADNEGO KOMENTARZA ;( 

PAPA 

piątek, 3 sierpnia 2012

Rozdział III

        - Addie? Wszystko ok ? - zapytał nieśmiało jakiś głos. 
- Tak. Wszystko dobrze oprócz niczego!- krzyknęłam z płaczem. 
Gdy podniosłam głowę zobaczyłam, że to Louis. Od razu zrobiło mi się lepiej.
- Co ty tu robisz? - zapytałam.
- No... szukaliśmy cię... chcieliśmy z tobą spędzić trochę czasu... - powiedział Lou. - A tak w ogóle to co się stało? - dodał.
Opowiedziałam mu o wszystkim. O tej dziewczynie i o zabranych autografach. Na co Louis machnął ręką i powiedział:
- Po co ci autografy jak teraz masz nas na co dzień. 
Jeju ... to fajnie zabrzmiało. Mam One Direction na co dzień. Za chwile podbiegł do nas Zayn. 
- Co wy tu robicie? Idziecie na lody ?- powiedział.
- No jasne - wykrzyknęłam ocierając łzy. 
Ten dzień był fantastyczny. Byliśmy na lodach a potem na London Eye. Byłam tak zaaferowana, że całkiem zapomniałam ze mam lek wysokości. Gdy znaleźliśmy się na samej górze zrobiło mi się gorąco i zakręciło mi się w głowie. 
- Coś nie tak?- zapytał mnie Harry.
- Nie no coś ty -  zupełnie nieświadomie kłamałam. 
Wszyscy na London Eye bawili się świetnie a  ja się tak męczyłam. W końcu zrobiło mi się strasznie nie dobrze. 
- Addie, na pewno jest wszystko dobrze?-zapytał mnie z obawą w głosie Niall.
Już nie dałam rady kłamać i rzekłam:
-Jest mi strasznie nie dobrze. Mam lęk wysokości. Całkiem o tym zapomniałam!
- Ups. No to problem. Mamy tu jeszcze 3 okrążenia!-krzyknął zmartwiony Liam.
- Spokojnie oddychaj i koniecznie zamknij oczy - powiedział Zayn. 
Ja zamknęłam oczy i oddychałam. Nagle poczułam ścisk w brzuchu i ... ze tak brzydko powiem " puściłam pawia " . Strasznie było mi wstyd. Najgorsze było to, że zwymiotowałam sie na buty Zayna!
-O boże, przepraszam.Jestem idiotką!- krzyknęłam w szoku.
-yyy... Nic się nie stało - powiedział zszokowany Zayn. 
Za kilka minut wysiedliśmy z tego London Eye. No i już wiem dlaczego od tylu lat mieszkam w Londynie a nie byłam nigdy na London Eye. 
- Mamy nadzieje że już wszystko dobrze - powiedział Harry.
- Tak. Już na pewno - odparłam.
- ufff - rzekli chłopcy.
- Nie jest tak źle. W końcu Zayn będzie miał pamiątkę. Nowe buty za 1000 funtów. Opraw je sobie w ramkę - krzyknął Lou zwijając się ze śmiechu. 
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać. Nagle zadzwoniła moja mama. Kazała mi już wracać do domu. Mówi się trudno. Wymieniłam  się z chłopcami  numerami i pożegnaliśmy się. Umówiłam się z nimi następnego dnia. Gdy wróciłam do domu byłam bardzo szczęśliwa i zmęczona. Nie zjadałam kolacji tylko umyłam się i położyłam spać. Nie mogłam doczekać się następnego dnia. 



____________________________________________________________


TO BYŁ KRÓTKI ROZDZIAŁ. ALE TO DLA TEGO ŻE JADĘ NA KOLONIE DO GDAŃSKA. NA 12 DNI. TO OZNACZA, ŻE 4 ROZDZIAŁ BĘDZIE JAKOŚ  15/16 SIERPNIA. KOMENTUJCIE PROOSZE. POZDRAWIAM.


PAPA :***

czwartek, 2 sierpnia 2012

Rozdział II

   - Ale spokojnie. Ja ci nic nie zrobię - powiedział opanowanym głosem mężczyzna.- myślałem, że coś ci się stało dla tego się zatrzymałem-dodał.
- ee... spieszę się na koncert do centrum ale uciekł mi autobus. To wszystko co chciałby pan wiedzieć - burknęłam.
Gostek zaproponował mi że mnie zawiezie. Bo jechał w tym samym kierunku. Zgodziłam się. Trudno się mówi.
- .. wież.. mam córkę w podobnym wieku. Tyle, że ona to diablica. Zachciało jej się miłości i teraz ma. Jest w ciąży .. 6 miesiąc. My nie mamy pieniędzy na utrzymanie jej i tego dziecka. Ja jestem zwykłym ochroniarzem a żona nie pracuje- zaczął opowiadać mi mężczyzna.
- a po co mi pan to mówi .. mnie to nie interesuje ... - burknęłam.
Resztę drogi siedziałam cicho. W końcu dojechaliśmy. Zatrzymaliśmy się na zapleczu tego klubu gdzie miał być koncert. Gdy wysiadałam poczułam rękę tego faceta na moim udzie.
- Aaaaaaa.! Zboczeniec! Pomocy! - zaczęłam się drzeć.
-Spokojnie. Wypadł ci łańcuszek to chciałem ci go włożyć do kieszeni- wytłumaczył pan ze śmiechem.
 - A kto to tak krzyczy ? - zapytał blondyn który wyszedł z klubu.
Wkrótce zorientowałam się, że to Niall.
- Ah wziąłem waszą fankę bo uciekł jej autobus ale ona ma jakieś hmm ...  humory... fochy... nie wiem jak to nazwać - odparł ze śmiechem mężczyzna.
- O Ted, jesteś wreszcie. A to kto ? -powiedział Liam.
- Niall ci powie .. nie chcę mi się wszystkiego tłumaczyć - burknął Ted.
              Potem wszyscy poszli do klubu a ja zostałam oczywiście sama. Naglę wyszedł Niall. Już myślałam, że to po mnie ale on podniósł coś z ziemi i zawrócił. Co? Jak to możliwe?Zapomnieli o mnie.
-Haaaaaaaaaaaaaaaaaaalo!-wydarłam się na całe gardło.
Nagle wyszedł Zayn.
- Ups! Zapomnieliśmy o tobie. Chodź za mną - powiedział.
Weszliśmy od tyłu klubu. Słyszałam jak fanki krzyczą.
- Pewnie chcesz być przy scenie?-zapytał Louis gdy dołączyliśmy z Zaynem do zespołu.
- No raczej- odparłam.
- Załatwione - powiedział Louis.
- A tak wgl. to jak ty się nazywasz?- zapytał nieśmiało Harry.
- Addie- odpowiedziałam.
- Mmm... ślicznie- powiedzieli chórem chłopcy.
- UWAGA. Wchodzicie na scenę - powiedział jakiś gościu z obsługi.
Szliśmy wąskim korytarzem aż w końcu ukazała się scena.
- My będziemy od razu śpiewać więc idź teraz po scenie i zejdź z niej tymi schodkami po boku i będziesz przy scenie- powiedział Harry.
Zrobiłam jak kazał. Wszystkie dziewczyny dziwnie się na mnie patrzyły. Nagle wszystkie oczy zwróciły się na scenie. Chłopcy powitali wszystkich piosenką Up all night. Było super. W czasie koncertu Zayn do mnie mrugnął. Dziewczyna która stała koło mnie z zazdrości kopnęła mnie w nogę.
Potem chłopcy zadedykowali mi piosenkę stole my heart. Harry powiedział tak: Teraz kolejną piosenkę dedykuje my naszej nowej koleżance Addie która siedzi tam ( i wskazał na mnie).
- Kim ty jesteś? - zapytała mnie przez zęby laska która zdeptała mi wcześniej buta.
- Ich koleżanką nie słyszałaś- powiedziałam lekceważąco.
Gdy koncert się skończyło i było już po rozdaniu autografów zmierzałam ku wyjściu, bo chciałam być w domu bo strasznie bolały mnie nogi.
- Dobra teraz cie załatwimy!- krzyknęła do mnie ta dziewczyna która zdeptała mi buta.
Ona i jej dwie koleżanki rzuciły się na mnie i zaczęły grzebać mi w torbie by ukraść mi autografy chłopaków. Udało im się to. Myślałam, że się załamie. Już nigdy nie dostane od nich autografów. Koszmar.


_______________________________________________

TO TEŻ DOSYĆ KRÓTKI ROZDZIAŁ. NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU SPODZIEWAJCIE SIĘ JUTRO. PAMIĘTAJCIE : KOMENTUJCIE! 

PAPA ;*** 

środa, 1 sierpnia 2012

Rozdział I

         Jak zwykle siedziałam przed komputerem tu zaglądałam na Facebook'a  tu pisałam na Skype. Nagle do pokoju wbiegła moja koleżanka Destiny. Mało co zawału nie dostałam.
- Hej Addie. Sorry, że tak późno. Ale mój tatko dostał bilety. Na ten zespół co ty lubisz. No jak on się tam nazywał ... No w każdym razie daje ci ten bilet bo ja ich nie lubię- wy trajkotała Destiny. 
- Chodzi ci o One Direction!?-wykrzyknęłam.
- O tak tak. No to masz ten bilet. Ja już muszę pędzić bo mam za 20 minut tenisa. Trzymaj się- powiedziała bardzo szybko Destiny i wybiegła z mojego pokoju. 
Nie mogłam w to uwierzyć. Myślałam, że to sen. Ale nie, to nie sen. Zerknęłam na bilet i mało co nie zemdlałam. Okazało się że ten bilet to tylko bilet wstępu w takim sensie, że mnie wpuszczą do klubu a miejsca zajmuje się na wepchanego. Czyli kto pierwszy ten bliżej sceny. To było coś okropnego. Ja mieszkam 40 km od centrum Londynu. To nie możliwe bym przybyła pierwsza. Przecież koncert jest o 17 to na pewno od 15 będzie tam już pełno dziewczyn które będą bazowały na miejsca przy scenie. No trudno. Musiałam się zacząć szykować bo nie wspomniałam, że koncert był następnego dnia. Tak właściwie  to byłam tak zmęczona, że nie miałam już siły się szykować. 
        Następnego dnia wstałam o 12 ale byłam bardzo szczęśliwa. Poszłam do kuchni zjadłam płatki i zaczęłam przygotowywać się do koncertu. Na początku umyłam włosy. Potem zrobiłam sobie mani i pedi ciur. Za nim się spostrzegłam była już 14. Ubrałam się w jeansowe szorty biały T-Shirt  z napisem I ♥ One Direction. Na to zarzuciłam niebieską bejsbolówkę bo wiał wiatr. Włosy upięłam w koczka na czubku głowy. "Jeszcze tylko perfumy i mogę wychodzić" pomyślałam. Czułam się jak bym szykowała się na randkę a to tylko zwykły koncert. Wszyłam z domu i podążałam pod bramę gdy nagle przypomniałam sobie, że nie wzięłam aparatu i  kartek na autografy. Wróciłam się i wzięłam. Pobiegłam pędem na przystanek autobusowy. Gdy byłam zaledwie 200 m od przystanku   zobaczyłam autobus numer 5 . Wszystko było by dobrze gdyby nie to że już odjeżdżał. Darłam się jak głupia : "Stop", " Zatrzymać" ale autobus już dawno się oddalił. Nie wiedziałam co mam zrobić.  Kolejny autobus do centrum jedzie o 17.15 . Byłam załamana. Zaczęłam iść na pieszo. Przeszłam 6 km i nóg już nie czułam. A gdzie tu jeszcze 34 km ? To było coś strasznego. Szłam i szłam . Zrobiłam 15 km. Jak nic schudłam z 5 kg. Ale nie było mi do śmiechu. Zaczęłam więc łapać na stopa ale żaden idiota się nie zatrzymał. Usiadłam na krawężniku i zaczęłam płakać. Nagle ktoś do mnie podszedł. był to jakiś mężczyzna ubrany na czarno. Kucnął prze de mną i objął mnie.
- ... mała... - zaczął tajemniczym głosem. 
- Ty zboczeńcu jeden. Zostaw mnie. Dobrze ci radzę!- krzyknęłam i uderzyłam faceta torebką. 


____________________________________________________


TO I ROZDZIAŁ. ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA. NASTĘPNY ROZDZIAŁ BĘDZIE JUTRO. PRZEPRASZAM ZE TAKI KRÓTKI TEN ROZDZIAŁ ALE JAKOŚ TAK WYSZŁO.  NO TO NA TYLE. POZDRAWIAM WSZYSTKICH  DIRECTIONERS ;D .


PAPA ;***