- Ale spokojnie. Ja ci nic nie zrobię - powiedział opanowanym głosem mężczyzna.- myślałem, że coś ci się stało dla tego się zatrzymałem-dodał.
- ee... spieszę się na koncert do centrum ale uciekł mi autobus. To wszystko co chciałby pan wiedzieć - burknęłam.
Gostek zaproponował mi że mnie zawiezie. Bo jechał w tym samym kierunku. Zgodziłam się. Trudno się mówi.
- .. wież.. mam córkę w podobnym wieku. Tyle, że ona to diablica. Zachciało jej się miłości i teraz ma. Jest w ciąży .. 6 miesiąc. My nie mamy pieniędzy na utrzymanie jej i tego dziecka. Ja jestem zwykłym ochroniarzem a żona nie pracuje- zaczął opowiadać mi mężczyzna.
- a po co mi pan to mówi .. mnie to nie interesuje ... - burknęłam.
Resztę drogi siedziałam cicho. W końcu dojechaliśmy. Zatrzymaliśmy się na zapleczu tego klubu gdzie miał być koncert. Gdy wysiadałam poczułam rękę tego faceta na moim udzie.
- Aaaaaaa.! Zboczeniec! Pomocy! - zaczęłam się drzeć.
-Spokojnie. Wypadł ci łańcuszek to chciałem ci go włożyć do kieszeni- wytłumaczył pan ze śmiechem.
- A kto to tak krzyczy ? - zapytał blondyn który wyszedł z klubu.
Wkrótce zorientowałam się, że to Niall.
- Ah wziąłem waszą fankę bo uciekł jej autobus ale ona ma jakieś hmm ... humory... fochy... nie wiem jak to nazwać - odparł ze śmiechem mężczyzna.
- O Ted, jesteś wreszcie. A to kto ? -powiedział Liam.
- Niall ci powie .. nie chcę mi się wszystkiego tłumaczyć - burknął Ted.
Potem wszyscy poszli do klubu a ja zostałam oczywiście sama. Naglę wyszedł Niall. Już myślałam, że to po mnie ale on podniósł coś z ziemi i zawrócił. Co? Jak to możliwe?Zapomnieli o mnie.
-Haaaaaaaaaaaaaaaaaaalo!-wydarłam się na całe gardło.
Nagle wyszedł Zayn.
- Ups! Zapomnieliśmy o tobie. Chodź za mną - powiedział.
Weszliśmy od tyłu klubu. Słyszałam jak fanki krzyczą.
- Pewnie chcesz być przy scenie?-zapytał Louis gdy dołączyliśmy z Zaynem do zespołu.
- No raczej- odparłam.
- Załatwione - powiedział Louis.
- A tak wgl. to jak ty się nazywasz?- zapytał nieśmiało Harry.
- Addie- odpowiedziałam.
- Mmm... ślicznie- powiedzieli chórem chłopcy.
- UWAGA. Wchodzicie na scenę - powiedział jakiś gościu z obsługi.
Szliśmy wąskim korytarzem aż w końcu ukazała się scena.
- My będziemy od razu śpiewać więc idź teraz po scenie i zejdź z niej tymi schodkami po boku i będziesz przy scenie- powiedział Harry.
Zrobiłam jak kazał. Wszystkie dziewczyny dziwnie się na mnie patrzyły. Nagle wszystkie oczy zwróciły się na scenie. Chłopcy powitali wszystkich piosenką Up all night. Było super. W czasie koncertu Zayn do mnie mrugnął. Dziewczyna która stała koło mnie z zazdrości kopnęła mnie w nogę.
Potem chłopcy zadedykowali mi piosenkę stole my heart. Harry powiedział tak: Teraz kolejną piosenkę dedykuje my naszej nowej koleżance Addie która siedzi tam ( i wskazał na mnie).
- Kim ty jesteś? - zapytała mnie przez zęby laska która zdeptała mi wcześniej buta.
- Ich koleżanką nie słyszałaś- powiedziałam lekceważąco.
Gdy koncert się skończyło i było już po rozdaniu autografów zmierzałam ku wyjściu, bo chciałam być w domu bo strasznie bolały mnie nogi.
- Dobra teraz cie załatwimy!- krzyknęła do mnie ta dziewczyna która zdeptała mi buta.
Ona i jej dwie koleżanki rzuciły się na mnie i zaczęły grzebać mi w torbie by ukraść mi autografy chłopaków. Udało im się to. Myślałam, że się załamie. Już nigdy nie dostane od nich autografów. Koszmar.
_______________________________________________
TO TEŻ DOSYĆ KRÓTKI ROZDZIAŁ. NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU SPODZIEWAJCIE SIĘ JUTRO. PAMIĘTAJCIE : KOMENTUJCIE!
PAPA ;***
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Czytasz opowiadanie? Dodaj komentarz. Prooszę. ;D