Nareszcie ranek, czyli dzień spotkania z chłopakami. Nie mogłam się doczekać. Wstałam zjadłam śniadanie i ubrałam się.
- Gdzie ci się tak dziś śpieszy ? - zapytała mnie w pewnym momencie mama.
- Aaa... umówiłam się z kolegami ... - odpowiedziałam.
- Z kolegami? Nigdy nie zadawałaś się z chłopcami - powiedziała zdziwionym głosem mama.- Muszę powiedzieć ci coś naprawdę bardzo ważnego ... - zaczęła mama.
Ja nie mogłam jej wysłuchać bo zorientowałam się że już 10.15 a ja umówiłam się z chłopcami o 10.05 w parku. Szybko wybiegłam z domu.
- O... pani spóźnialska - powiedział na powitanie Harry.
-Słuchajcie ... dzisiaj mi się strasznie nudzi co robimy?-zapytał Zayn.
- No jak to co? Mamy tu śliczną dziewczynę a ty się nudzisz? Nie czaje - krzyknął Louis.
- A może się zakochałeś? Taak na pewno! Zakochałeś się w Addie. Ha ha ha ha - zaczął krzyczeć Zayn.
- A może to ty się zakochałeś. Widać jak na nią patrzysz. Nie wpieraj mi że ja się zakochałem! No powiedz wszystkim o swoim sekreciku ... - awanturował się Lou.
- Ale o czym ma powiedzieć?- zapytałam trochę speszona.
- Nie no ludzie spokój! Nie kłóćcie się- powiedział spokojnie Liam.
- Ok. Ale Zayn ma powiedzieć! Albo ja to za ciebie zrobię idioto - rzekł nerwowo Louis.
- Nie wytrzymam tego! Dajcie mi spokój!- krzyknął Zayn i pobiegł gdzieś.
Nie wiedziałam o co chodziło Louisowi. Nigdy nie wiedziałam że One Direction się kłóci. To był dla mnie szok.
- i co? zadowoleni?- zapytałam z krzykiem i pobiegłam w kierunku Zayna.
Wreszcie znalazłam go na pewnym mrocznym podwórku. Zapytałam co się stało ale on milczał. Nie chciał nic mówić.
- Zayn. Proszę powiedz mi - nalegałam.
- Nie bo zareagujesz tak samo. Tak jak ten debil Louis - odezwał się nagle Zayn.
- Nigdy nie wiedziałam ze wy się kłócicie - powiedziałam ze smutkiem.
Nastała cisza. Siedzieliśmy tak i patrzyliśmy się na ziemię.
- Przespałem sie z nie znajomą laską gdy byłem pijany. Teraz nie wiadomo czy nie jest w ciąży. Zadowolona? - wy trajkotał Zayn .
Już miał wstać ale ja złapałam go za rękę. Co prawda byłam w szoku ale każdemu kto się spije może się coś takiego zdarzyć. Powiedziałam mu to.
- Więc nie uważasz że jestem zbokiem? - zapytał Zayn.
- Kim? Hahaha no coś ty!- odparłam ze śmiechem.
Nagle w naszą stronę zaczęli iść jacyś napakowani kolesie. Przestraszyłam się i powiedziałam do Zayna żebyśmy zwiewali.
-Ej ty Malik! Stój chyba że chcesz zaraz nie mieć nogi - krzyknął jeden z nich.
- Zaczekaj Addie. Zaraz to załatwię- powiedział Zayn.
Podszedł do kolesi i przywalił im w nochal z pięści. Niestety zza muru wyszło jeszcze 3 kolesi. " dobra wiejemy Addie" krzyknął Zayn. Biegliśmy i biegliśmy. Nie mogliśmy ich zgubić. W końcu wskoczyliśmy do autobusu. Kolesie nie zdążyli wsiąść i odpuścili gonitwę.
- Kto to ? - zapytałam ze strachem.
- To jakaś mafia za pewne. Na razie nie mamy się już czego bać. - uspokoił mnie Zayn.
Nagle w autobusie w tym wielkim tłoku złapaliśmy się za ręce. Szybko spojrzeliśmy na siebie z uśmiechem i tak patrzyliśmy i patrzyliśmy gdy nagle Zayn ... mnie pocałował. Od razu zaczęto robić zdjęcia bo w autobusie było dwóch paparazzich.
- Wiesz Addie ... to zabrzmi głupio ale zakochałem się w tobie - szepnął Zayn.
- Ja w tobie też.
________________________________________________________________________
NARESZCIE UDAŁO MI SIĘ NAPISAĆ TEN 4 ROZDZIAŁ. WRÓCIŁAM JUŻ Z KOLONI WIEC BĘDĘ PISAĆ RACZEJ NA BIEŻĄCO. 5 ROZDZIAŁU SPODZIEWAJCIE SIĘ JUTRO. I JESZCZE JEDNA PROŚBA. KOMENTUJCIE!!!!!!!!!!!!!!! NA RAZIE NIE MA ŻADNEGO KOMENTARZA ;(
PAPA
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Czytasz opowiadanie? Dodaj komentarz. Prooszę. ;D